
O lotnisku polowym w Białaczowie pisałem już dwukrotnie, przy okazji faktu historycznego dotyczącego krótkotrwałego pobytu Adolfa Hitlera na naszym terenie. Materiał jest dostępny w części archiwalnej stowbial ( wystarczy wpisać w okienku wyszukiwań słowo ,,Hitler) . O fakcie istnienia lotniska dowiedziałem się z ustnego przekazu mojego taty. O udokumentowanie tych faktów poprosiłem małżeństwo Bożenę i Tadeusza Wojewodów. Tadeusz Wojewoda z wykształcenia doktor historii , Bożena-germanistka. To także mieszkańcy Białaczowa. Małżeństwo Wojewodów w archiwach berlińskich natknęli się na pamiętnik osobistego adiutanta Hitlera, którego fragmenty przytoczyliśmy w materiale ,,Hitler był w Białaczowie” Dziś skupimy się na lotnisku. Przypomnieć należy że lotnisko polowe zlokalizowane było w tej części Białaczowa, w której dziś jest osiedle ,,Małachowskiego” i płyta boiska piłkarskiego.
Pomysłodawcą budowy lotniska był wielki, aczkolwiek nie doceniany w naszym środowisku, inwestor wielu zakładów przemysłowych, założyciel społecznych stowarzyszeń (m.in. OSP Białaczów), marzyciel i filantrop ZYGMUNT BROEL-PLATER.

Oto fragmenty wypowiedzi dr. Tadeusza Wojewody na pytanie ,,czy Hitler był w Białaczowie?”
,,Zdanie powyższe jest prawdziwe. Można je jeszcze uzupełnić informacją chronologiczną: wydarzyło się to 10 września 1939 r. Fakt pobytu wodza III Rzeszy w Białaczowie odnotowany został w szeregu opracowań dotyczących wojny na Kielecczyźnie i na ziemi opoczyńskiej. Co jeszcze ważniejsze, ów epizod zaświadczają dokumenty i relacje na tyle dokładne, że można pokusić się o jego szczegółowe odtworzenie.
Sprowadzając rzecz do poziomu faktów łatwo dostrzeżemy jednak, że tekst Dietricha i sprawozdanie Bertrama zasadniczo się nie różnią. Jeden tylko, ale za to wymowny przykład. Otóż Dietrich opisuje wypadek, który stał się przyczyną wspomnianego wyżej, dziwnie długiego, czasu pokonywania odcinka trasy Końskie – Białaczów. Doszło wówczas do zarwania drewnianego mostku pod ciężarem samochodu Hitlera. W rezultacie ciężki, ważący ponad 3 tony Mercedes, znalazł się w rowie. Ta sytuacja została wspomniana również w sprawozdaniu dowódcy kolumny zmotoryzowanej. Drobna różnica w opisach (Dietrich pisze o 3 pojazdach wyciągających Mercedesa z rowu, Bertram – o 4) wzmacnia tylko wiarygodność obydwu źródeł w odniesieniu do zasadniczego biegu wydarzeń.
Nie ma pewności. jaką drogą przemieszczała się zmotoryzowana ochrona Hitlera i którędy wjechała do Białaczowa. Wzmianka o lesie, pośród którego po wyjeździe z Końskich stale poruszała się „szara kolumna” skłania do przypuszczenia, że Niemcy nadjechali od strony Sobienia. Wydaje się natomiast pewnym, że jej przejazd budził i lęk, i ciekawość. Na kolumnę składały się ogółem 32 pojazdy. Kawalkadę otwierali motocykliści, za nimi jechały dwa samochody pancerne, wreszcie konwój złożony z kilku limuzyn marki Mercedes. Pojazdy tej firmy Hitler upodobał sobie szczególnie, służyły one także za środek lokomocji towarzyszącym mu dygnitarzom III Rzeszy. Dalsze człony kolumny to samochody z żołnierzami SS Leibstandarte Adolf Hitler, z funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa Rzeszy, wreszcie pojazdy obsługi technicznej.
Cały ten konwój o świcie 10 września dotarł na polowe lotnisko, położone jak to określił Dietrich, „za ostatnimi zabudowaniami wsi” Białaczów, w pobliżu pałacu będącego siedzibą rodziny Broel – Platerów. Poczyniono przygotowania do przyjęcia samolotu führera oraz podróży z nim najpierw do Końskich, później Kielc.
Oczekiwanie trwało do godz. 10. Samemu przylotowi i przesiadce Hitlera do swojej limuzyny Dietrich poświęcił tylko kilka zdań. We fragmencie dotyczącym pobytu w Białaczowie czytamy:. „O wyznaczonej godzinie słychać huk ciężkich szarych maszyn nad lasem. Pierwsza po krótkim lądowaniu wykręca, hamuje. Adolf Hitler jest wśród swoich żołnierzy. Kolumna rusza, szary obłok kurzu towarzyszy nam do Końskich”.
Jeszcze oszczędniejszy w słowach był kpt. Bertram. W sprawozdaniu odnotował jedynie, że: „O godz. 10 wylądował samolot z führerem. Trasa jazdy prowadzi do Końskich i Kielc. Cała grupa została zaprowiantowana tutaj na lotnisku przez kwatermistrza 10 armii”.

Pora na ogólne podsumowanie: Hitler lądował w Białaczowie, ale jego pobyt tu można liczyć w minutach., i to niewielu. Tyle bowiem czasu było mu potrzeba, by przywitać się z żołnierzami i wsiąść do swojego Mercedesa – czas naglił. Niewątpliwie najważniejsze do realizacji punkty trzeciej podróży inspekcyjnej związane były z Końskimi i Kielcami. To już jednak kwestie wykraczające poza ramy niniejszego artykułu. Warto jedynie przypomnieć, że dwa dni po wizycie Hitlera w Końskich Niemcy dokonali mordu masowego tamtejszej ludności żydowskiej. Również w Kielcach najeźdźcy już w pierwszych dniach okupacji rozstrzelali kilkunastu niewinnych cywili.”
dr Tadeusz Wojewoda
Zdjęcia pochodzą ze zbiorów Fotopolska .