
Lata 50 ubiegłego wieku to kontynuacja społecznego zrywu pasjonatów piłki kopanej w Białaczowie. Czynem społecznym wybudowano boisko na tzw. błoniach białaczowskich. Na bardzo podmokłym (gąbczastym) i nierównym terenie, nie wymiarowym boisku, rozgrywano mecze przy udziale licznej rzeszy mieszkańców. Na skarpie, od strony południowej, można było widzieć siedzących i leżących na kocach kibiców i kibicujących swojej ukochanej drużynie. Pojawiły się też pierwsze stroje piłkarskie w kolorze białym, zakupione przez samych zainteresowanych. O profesjonalnych butach nie było mowy, bo kogo było stać w tamtych czasach na profesjonalizm? W ogóle, ciężko było dopasować obuwie do tej podmokłej i śliskiej, gąbczastej nawierzchni boiska. Piszący ten tekst jako młody chłopiec, miał możliwość kopania futbolówki w tych warunkach i zapamiętał bezpieczną amortyzację po upadku na murawę. Pod koniec lat 60-tych modna stała się rywalizacja drużyn piłkarskich tzw ,,ulica na ulicę” W tym miejscu trzeba zaznaczyć że w tamtych czasach nie było problemów demograficznych, a na jednej ulicy zamieszkiwało tylu młodzieńców, że można było utworzyć drużynę piłkarską. Czasami trzeba było zawiązywać sojusze, bo na którejś z ulic nie można było skompletować jedenastki. Drużyna jeszcze nie posiadała swojej nazwy, ale w późniejszych latach, pod szyldem Ludowych Zespołów Sportowych rozgrywała swoje mecze. Nadwornym sędzią piłkarskim był znany w tamtych czasach w tym środowisku, biegacz, średniodystansowiec, Zdzisław Banaś. Z rywalizacji wewnętrznej wyodrębniono najlepszych z najlepszych i utworzono drużynę LZS-u Białaczów. Czytaj dalej






