Od dziś aż do świąt będziemy publikować wspomnienia śp Heleny Mycielskiej z domu
Plater. O tamtych, odległych,ale jakże bliskich sercu wiliach (wigiliach) Hrabina opowiedziała dziennikarzowi \”Głosu-Tygodnika Nowohuckiego\” w roku 1996.
My przedstawimy fragmenty wspomnień.
Co roku dzień wigilijny jest dniem niezwykłym, ale tamte Wilie pani Helena wspomina najcieplej.
Do ogromnego stołu zasiadało co najmniej kilkanaście osób, rodzice, ośmioro dzieci, krewni dalsi i bliżsi, panie guwernantki od języków : francuskiego, angielskiego, niemieckiego. W salonie w kominku płonął ogień. Nastrój podniosły. Ojciec brał do rąk
opłatek i rozpoczynał się najważniejszy moment tego wieczoru, dzielenie się opłatkiem i składanie życzeń. Potrawy były tradycyjne. Barszcz czerwony na grzybkach z uszkami, następnie zupa migdałowa na słodko, której ponoć dzieci nie cierpiały. Naturalnie na wigilijnym stole nie mogło zabraknąć ryb. Karpie pochodziły z własnych stawów, których w białaczowskim parku było kilka. Surówek, sałatek było wiele, także z warzyw które dzisiaj już mało kto zna. Pani Helena zapamiętała z tamtych wilii szczególny smak ziemniaków. Ach co to były za kartofelki z kieleckich piaszczystych ziem. Takie kruchutkie, smaczne. W skład wieczerzy wigilijnej wchodziła naturalnie również makowa kutia podolska. Pszenicę na kutię obrabiano na stępie (stępa to wydrążony pień drzewa), ziarno się gotowało i przyrządzało z miodem. Osobno podawane były bakalie. Ojciec przywoził aż z Warszawy – figi, daktyle, pomarańcze, kandyzowane morele, czarne elipsowate orzechy amerykańskie. Były też plecione strucle, a do kutii oczywiście łamańce z makiem. Do bakalii, deserów pito białe wino.
Podczas wilii i przez święta, w jadalni, po rogach stały snopy zbóż – żyta, jęczmienia i owsa. Dzieci spożywały potrawy wigilijne z wypiekami na twarzy, myśląc o choince w sąsiednim pokoju i o prezentach. Po wieczerzy wszyscy przechodzili do gabinetu ojca.
Tutaj stała olbrzymia choinka z jodły, do samego sufitu, roziskrzona świeczkami, ozdobiona własnoręcznie wykonanymi świecidełkami. Przy choince zbierała się także służba, kucharz, kuchcik, dziewczęta z pralni. Wszyscy zebrani brali się za ręce i otaczali kołem choinkę.
Ojciec dzwoneczkami rozpoczynał kolejne, tradycyjne wydarzenie tego wieczoru. Prezenty najpierw otrzymywała służba. Było to przeważnie coś z ubrania-swetry, szaliki, skarpetki, rękawiczki, materiały na suknie i garnitury. Dopiero później obdarowywana była rodzina, dzieci. Dzieciom zwykle spełniały się marzenia, bo wcześniej wyjawiały je w listach do aniołka. Dopełnieniem pięknego wieczoru było śpiewanie kolęd i o północy pasterka, na którą przeważnie szli starsi.
Nie wszystkie wilie w czasach dzieciństwa pani Heleny upłynęły tak sielsko, pogodnie. Niektóre odbywały się także w okolicznościach dramatycznych. Zapamiętała je jednak równie ciepło, serdecznie z całkiem innych powodów.
O tym w następnym odcinku.
Zbigniew Szpoton
(na podstawie wywiadu dla \”Głos TygodnikNowohucki\”)
To kolejny sukces działalności Stowarzyszenia , które włączyło się w realizację programu unijnego KAPITAŁ LUDZKI napisanego przez Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Białaczowie. W programie wzięło udział pięciu członków Stowarzyszenia, czego wynikiem było napisanie planu z kosztorysem na turniej szachowy. Plan został zatwierdzony i przyjęty do realizacji.
Stowarzyszenie Promocji i Rozwoju Gminy Białaczów organizuje Pierwszy Mikołajkowy Turniej Szachowy.
W 3 szkołach w powiecie opoczyńskim odwołano zajęcia z powodu grypy i dużej absencji uczniów. Zamknięte są Szkoły Podstawowe w: Miedznej Drewnianej, Zachorzowie i Białaczowie. Wolne mają też uczniowie gimnazjum w Białaczowie.

Dom Pomocy Społecznej w Białaczowie, mieszczący się w zabytkowym pałacu, może funkcjonować w obecnej siedzibie jedynie do końca przyszłego roku. Władze Powiatu Opoczyńskiego mają więc zaledwie rok na wybudowanie nowego budynku placówki. DPS-y, które nie spełniają obowiązujących standardów, muszą dostosować placówki do wszelkich wymogów do końca 2010 roku. Dotyczą one m.in. sposobu funkcjonowania DPS-ów, standardu świadczonych przez nie usług, typu kierowania i przyjmowania nowych podopiecznych oraz rodzajów dokumentów wymaganych do uzyskania zezwolenia na prowadzenie domu. Najkosztowniejsze dla większości placówek okazały się wymagania lokalowe. Ich spełnienie w przypadku domu pomocy w Białaczowie jest niemożliwe, bowiem obiekt jest wpisany do rejestru zabytków i nie można go dowolnie przebudować. Dlatego władze Powiatu Opoczyńskiego postanowiły wybudować dla DPS-u całkiem nowy budynek. Nowa siedziba powstanie również w Białaczowie, przy ul. Konstytucji 3 Maja, na działce o powierzchni około 4 ha, którą w czerwcu, z przeznaczeniem na ten cel, przekazała Starostwu Opoczyńskiemu nieodpłatnie Agencja Nieruchomości Rolnych. Budynek ten będzie spełniać wszystkie wymagane standardy. W budynku tym znajdzie się miejsce dla 99 pensjonariuszy. Budowę obiektu zaplanowano na lata 2009-2010. Pragniemy nadmienić, iż w projekcie budżetu na 2010 zostały zaplanowane środki na w/w cel w wysokości 12.000.000 zł.