
Należy do jednych z najmłodszych pasjonatów pszczelarstwa w naszym województwie. Od kiedy odziedziczył tą pokoleniową tradycję, rozwinął produkcję miodu i produktów pszczelich, Otworzył działalność gospodarczą, dostarczając swoje produkty nie tylko lokalnym odbiorcom i konsumentom. W jego podwórkowym sklepiku możemy znalezć całą gamę produktów pszczelich, Co jakiś czas Pan Paweł poszerza swoją ofertę, proponując np. miody z dodatkiem owoców i ziół a nawet czosnku. Jego produkty możemy podpatrzeć na stronie internetowej www. świat- pszczol.pl.
Pan Paweł Szafran nie należy do ludzi zamkniętych i skupionych na własnym celu. Jest zaangażowany w sprawy społeczne miasta i gminy Białaczów, dbając przy tym o promocję tego środowiska. W najnowszej bożonarodzeniowej ofercie (zdjęcia poniżej) znajdziemy propozycje prezentów, które możemy nabyć w jego sklepiku lub przez internet. A oto co ON sam mówi o sobie i swojej pasji:
Pszczoły w naszej rodzinie są obecne od zawsze
,,Pszczelarzem jestem ja, był nim mój ojciec, dziadek, i jego ojciec a mój pradziadek. Z opowieści dziadka i ojca pamiętam, że pradziadek jeszcze przed wojną miał około 50 uli w okolicach Pacanowa.
Koleje losu i wojny rzuciły dziadka już w okolice Białaczowa, gdzie postanowił się osiedlić i zająć pszczelarstwem. Pamiętam opowieść o przewiezieniu uli z pszczołami na wozie konnym do nowego domu.
Dziadek w pszczelarstwo wciągnął mojego ojca. W tym momencie pasieka miała już około 80 uli różnych typów. Od uli warszawskich po ule wielkopolskie stojaki, leżaki.
Minęło kilkadziesiąt lat i w pszczelarstwo ojciec wciągnął mnie. Szło z oporami, na początku bałem się pszczół. Ale po przełamaniu pierwszych lodów, wyciągnięciu niezliczonej liczby żądeł z chyba każdej części ciała nie wyobrażam sobie życia bez obecności w nim pszczół. Jest to miłość trudna i wymagająca, bo i one są wymagające i nietolerujące błędów. Ale dająca jakże dużo satysfakcji i radości kiedy widzi się tańczące na plastrze czy wylotku pszczoły.
Obecnie pasieka liczy około 400 uli i stale się powiększa. Są to w głównej mierze ule styrodurowe wyprodukowane u nas. Na przestrzeni tych wszystkich lat wszystkie ule obecne w naszych pasiekach robiliśmy sami. Począwszy od drewnianych uli warszawskich leżaków, przez drewniane ule wielkopolskie a obecnie ule ze styroduru. Ostatnio coraz częściej z braku czasu w pasiece są obecne ule z poliuretanu i styropianu.
Jak powstał Świat Pszczół?
Kilka lat temu wychodząc naprzeciw oczekiwaniom wielu osób, które widziało nasze ule, postanowiliśmy uruchomić ich produkcję dla innych osób zainteresowanych lekkimi i trwałymi ulami za rozsądne pieniądze. Tak powstał Świat Pszczół, gdzie sprzedajemy nasze miody i produkty pszczele, miody z dodatkiem owoców i ziół, a ostatnio ciągle poszerzamy asortyment o np: ule poliuretanowe, czy ule drewniane, a także inny pomocny asortyment akcesoriów pszczelarskich. A także zestawów prezentowych czy suplementów diety i kosmetyków z produktów pszczelich.\”


Zbigniew Szpoton





ciąg dalszy: (wejdz w zakładkę ,,czytaj więcej\”)

27 października 1942 r. miała miejsce największa wywózka Żydów z opoczyńskiego getta, którą objęto około 3000 osób. Punkt zbiorczy wywożonej ludności żydowskiej zorganizowano przy moście na rzeczce Wąglance. Tam też odbierano, przygotowane na podróż, bagaże i kosztowności. Stamtąd popędzeni zostali na dworzec kolejowy w Opocznie, załadowani do wagonów i wywiezieni do obozu zagłady w Treblince.
Niewątpliwie podstawowym źródłem jest książka ?Auf den Straßen des Sieges? (?Na drogach zwycięstwa?), wydana w Monachium w 1940. Publikację firmował swoim nazwiskiem Otto Dietrich, choć formalnie stanowiła ona rezultat pracy pięciu autorów. Książka Dietricha zawiera opis podróży inspekcyjnych odbytych przez Hitlera w czasie działań wojennych w Polsce w 1939r. ?Na drogach zwycięstwa? to wytwór propagandy nazistowskiej, toteż w książce znajdziemy liczne fragmenty sławiące waleczność niemieckich żołnierzy i niezawodność niemieckiej techniki wojskowej. Natomiast Polska przedstawiana jest jako kraj drewnianych chat, złych dróg będących właściwie bezdrożami, wreszcie prymitywnych wieśniaków wyzyskiwanych przez ziemian. Autorzy chętnie odwołują się do stereotypów np. jeden z rozdziałów nosi tytuł ?Polnische Wirtschaft? (?polska gospodarka? ? synonim. zacofania i bałaganu.). Ale oprócz warstwy propagandowej książka zawiera wiele istotnych informacji, których rzetelność nie budzi zastrzeżeń, w szczególności dotyczących tras inspekcyjnych oraz związanych z nimi wydarzeń. Dietrich i jego współpracownicy uczestniczyli w wyjazdach Hitlera na front i nie mieli żadnego interesu, by pisać nieprawdę o wspomnianych wyżej kwestiach. Dotyczy to także interesującej nas trzeciej wyprawy inspekcyjnej.


Żeby dotrzeć do tego miejsca w Białaczowie, musiałem się przedzierać przez mokradła i chaszcze. Ale warto było zobaczyć i sfotografować to miejsce. To dzieło, to zasługa bobrów, które napracowały się, tworząc zaporę rzeczną. Z rozlewiska utworzonego przez bobry, korzystają dzikie kaczki. Przecudny widok, ciekawa kolorystyka otaczającej flory. Zdjęć, podobnych, a może ładniejszych, udało mi się zrobić więcej. Niektóre z nich, wysyłam na konkurs fotograficzny, a regulamin konkursu nie dopuszcza publikowania prac.